Chryszczata szlakiem czerwonym z Komańczy
Komańcza to niewielka miejscowość, położona na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego, ok. 30 km od Zagórza a 12 kilometrów od Łupkowa. Bardziej szczegółowy opis miejscowości i jej okolic znajduje się w dziale: Komańcza i okolice.
foto: P. Szechyński
Jeżeli planujemy dostać się z Komańczy na Chryszczatą - bądź dalej - trzeba będzie poruszać się Głównym Szlakiem Beskidzkim, czyli czerwonym szlakiem, który "wpada" do Komańczy niedaleko klasztoru.
Początek trasy: Komańcza – Prełuki
Nie trzeba iść aż pod klasztor, szlak ten bez trudu można złapać obok stacji PKP Komańcza i od tej pory należy się go trzymać. Vis a vis stacji znajduje się kościół rzymskokatolicki, za którym szlak skręca w lewo i kieruje się w stronę rzeki Osławicy. Pierwszym etapem wycieczki, będzie dostanie się na Prełuki (do Prełuk) - jest to pierwsza po drodze wioska na trasie szlaku. W zależności od np. pogody, można zdecydować czy ten odcinek pokonywać szlakiem, czy też pójść drogą, która też zaprowadzi prosto do Prełuk a na którą właśnie weszliśmy. Wydaje się, iż zdecydowanie lepiej iść szlakiem, ponieważ można poruszać się w ciekawszym przyrodniczo terenie oraz zaoszczędzić czasu dlatego, że drogą idzie się nieco dłużej. Widokowo obie opcje są podobne - nie ma co liczyć na widoki, gdyż teren jest zalesiony.
foto: P. Szechyński
Czas dojścia na Chryszczatą podany na tabliczce w Komańczy to 4,5 h i jest to czas raczej rzeczywisty, przy średnim tempie i wliczając krótkie postoje w ciekawych miejscach. Można oczywiście ten odcinek pokonać szybciej, ale nie o to tu przecież chodzi. Warto przy okazji zwrócić uwagę na godzinę wyjścia z Komańczy, ponieważ jeżeli ktoś zamierza wrócić z powrotem, to będzie to praktycznie wyprawa całodzienna: licząc 4,5 h na Chryszczatą, 3h powrót i oczywiście czas spędzony na dłuższym zatrzymywaniu się. Zrobi się z tego 8-9 h i dlatego lepiej wyjść rano, ponieważ nie najlepiej idzie się przez bieszczadzki las po ciemku, a jeżeli źle oszacujemy czas, niechybnie taka konieczność zajdzie.
Można zastosować oczywiście inne warianty: albo mając ze sobą namioty, nie wracać do Komańczy, zaoszczędzając wtedy ok. 1,5 godzinny odcinek drogi powrotnej Duszatyn - Komańcza i rozbić się w Duszatynie na polu namiotowym u ujścia Olchowatego do Osławy (obecnie oficjalnie nieczynne - w praktyce funkcjonuje nadal) i z Chryszczatej wrócić już tylko do namiotów, albo w ogóle nie wracać tylko przejść Chryszczatą i zanocować w odległej o ok. 45 min. drogi ze szczytu Chryszczatej bazie namiotowej Rabe (działa w sezonie letnim).
foto: P. Szechyński
Przyroda i historia: Prełuki i dolina Osławy
Wracamy na trasę. Szlakiem idzie się z Komańczy bardzo przyjemnie, cały czas w terenie zalesionym, mijając po prawej niewidoczny stąd szczyt Smerekowca (564 m. n.p.m.). Las, którym idziemy wśród miejscowych nazywany był Uczyniec. Przy odrobinie szczęścia można tu spotkać lisy, sarny, jelenie i innych przedstawicieli bieszczadzkiej fauny. Pod koniec lat 80.XX udało mi się natknąć tutaj na wilka - przeszedł spokojnie w odległości ok. 10 m, tuż przy leśnej przecince, wyraźnie nie zainteresowany towarzystwem. Na całej trasie można spotkać również ciekawe gady i płazy, takie jak np. żmija zygzakowata, salamandra plamista, padalec zwyczajny, zaskroniec, zwinka czy kumak górski.
foto: P. Szechyński
Po pewnym czasie ścieżka zacznie się piąć mocno pod górę, aż wyprowadzi na wzniesienie, tu ścieżka się wyprostuje i przez pewien czas idzie się niejako po równym terenie. W tym miejscu bardzo długo utrzymuje się błoto, nawet kilka słonecznych dni po intensywnych opadach nie jest w stanie wysuszyć tego odcinka - pamiętając o tym warto zaopatrzyć się w odpowiednie na górskie wędrówki buty. Po pewnym czasie zaczniemy schodzić, będzie to znak, że szlak zbliża się do Prełuk.
Pierwsze co rzuci się w oczy po wyjściu z lasu, to droga, którą zostawiliśmy w Komańczy, a właśnie w tym miejscu krzyżuje się ona ze szlakiem czerwonym. Wchodzimy do Prełuk. Na samym początku tory wąskotorówki, po lewej była stacyjka wspomnianej kolejki (obiekt rozebrano) a kawałek dalej za torami most przez Osławę. Na moście symboliczna granica Karpat Wschodnich i Zachodnich, o czym informują stosowne tablice.
foto: P. Szechyński
Prełuki składają się dziś w zasadzie z kilku zabudowań, jednak kiedyś była to znacznie większa wioska. Przed II wojną światową Prełuki (zwane kiedyś Przełęki - nazwa pochodzi od staropolskiego słowa "przełęk", co znaczy pole orne) liczyły 64 ciągnące się wzdłuż Osławy gospodarstwa. W pobliżu stacji kolejki znajduje się miejsce po cerkwi i stary cmentarz łemkowski. Drugi wiejski cmentarz, znajdował się nad miejscem, które nazywane jest Łuh, aby go odnaleźć, należy skręcić w stronę stacji wąskotorówki i przejść kawałek torami. Jeżeli odnajdziemy miejsce po cerkwi i cmentarz łemkowski, to Łuh znajduje się niemal dokładnie naprzeciw, po drugiej stronie toru, jednak znacznie dalej od toru położony i zarośnięty lasem. W praktyce cmentarz ten jest zupełnie nieczytelny. W razie czego najlepiej zapytać miejscowych (obok jest leśniczówka).
foto: P. Szechyński
Duszatyn i dojście do Jeziorek Duszatyńskich
Idziemy dalej, teraz już w kierunku Duszatyna. Szlak prowadzi drogą, która niedawno została wyremontowana. Gdy kursowała jeszcze kolejka, znacznie ciekawiej szło się do Duszatyna torami, jednak obecnie, tory są mocno porośnięte wysoką trawą i idzie się bardzo niewygodnie. Ponadto odcinek od Prełuk po Duszatyn obejmuje rezerwat, zatem w praktyce marsz torowiskiem jest nie do końca legalny (w rezerwatach można poruszać się tylko po wyznaczonych trasach). Przechodzimy więc most i kierujemy się zgodnie z kierunkiem szlaku - w stronę Duszatyna. Trasa biegnie teraz doliną Osławy, co kawałek są miejsca gdzie można zejść do rzeki.
Po pewnym czasie po lewej stronie, będzie dość wysokie jak na te warunki osuwisko, na zboczach Suchego Czartiża (656 m n.p.m.) a naprzeciw osuwiska, most kolejki nad Osławą. Bardzo ładne miejsce, jest na co popatrzeć. Oczywiście widok z mostu też jest bardzo przyjemny (dla tych którzy zdecydowali się iść torami). Osuwisko to zmienia się z roku na rok w zależności od intensywności i siły opadów. Mogę tylko powiedzieć, że pomiędzy rokiem np. 1989 a 2024 zmieniło się znacznie a na przestrzeni 30-40 lat bardzo znacznie. Osława "obiega" tutaj Łokieć, teren ten to rezerwat przyrody "Przełom Osławy pod Duszatynem". Więcej: Przełom Osławy pod Duszatynem
foto: P. Szechyński
Osuwisko zostaje w tyle a droga prowadzi dalej wzdłuż lasu Kremenec (po lewej), na chwilę rozstając się z Osławą, która skręciła w prawo, aby wielkim łukiem opłynąć Łokieć (513m n.p.m.), jednak za chwilę spotkamy ją ponownie. Wkrótce Duszatyn. Tu także jest kilka domów oraz sezonowy bar o nazwie "Dusza Jeziorek" a obok niego parking dla tych, którzy zdecydują się dopiero stąd wyruszyć pieszo (legalnie można tu obecnie dojechać jedynie drogą z Komańczy przez Prełuki).
Dochodzimy do wspomnianego wcześniej pola namiotowego. Pole jest niewielkie, zazwyczaj jest tu niewiele namiotów, miejsce zawsze się znajdzie (jakiś czas temu pole zostało zamknięte, jednak namioty rozstawiane są nadal). Przed polem namiotowym szlak skręca w lewo a droga prosto prowadzi do Mikowa. Przy skręcie szlaku ciekawy krzyż przydrożny a za nim stara piwnica. Pozostało ok. 1,5 h drogi do Jeziorek Duszatyńskich i jeszcze 40 minut stamtąd na szczyt Chryszczatej.
foto: P. Szechyński
Szlak biegnie teraz łagodnie wzdłuż Olchowatego, drogą leśną. W okresie wiosenno-letnim, po obu stronach drogi sterty "metrówek". Po pewnym czasie, napotkamy po prawej stronie niewielki próg na potoku, który tworzy całkiem przyjemny wodospadzik.
Po ok. 1 km od Duszatyna, szlak skręca do lasu i biegnie w nieznacznej odległości od drogi po jej lewej stronie. Zmiana ta została dokonana w kwietniu 2007, stąd na starszych mapach i w przewodnikach szlak biegnie cały czas drogą. Spotyka się ponownie ze starym szlakiem w miejscu, gdzie przekracza on potok Olchowaty. Nowym odcinkiem idzie się przyjemniej, zwłaszcza w upalne dni, gdyż ścieżka w przeciwieństwie do drogi jest zacieniona. Natomiast w niepogodę pozwala uniknąć sporego błota gromadzącego się na drodze - była to główna przyczyna tej zmiany. Więcej: Do jeziorek suchym butem
Pokonujemy potok Olchowaty i zaczyna się mocniejsze podejście. Niedługo natkniemy się na tablicę informującą, że wchodzimy na teren rezerwatu "Zwiezło". Jeszcze chwila stromego podejścia i pojawi się pierwsze, dolne Jeziorko Duszatyńskie na wysokości 683 m n.p.m. Jeziorka Duszatyńskie są piękne o każdej porze roku, warto tu sobie zrobić krótką przerwę, jest zresztą gdzie usiąść. Urok miejsca psują śmieci. Sterty śmieci, aczkolwiek zebrane niby w jedno miejsce, ale to nie rozwiązuje problemu, a pomysleć, że wystarczy, aby każdy zabrał swoją pustą butelkę, czy zużyty papierek ze sobą i pozbył się go w odpowiednim do tego celu miejscu - te parę dekagramów naprawdę nie zrobi nam różnicy.
foto: P. Szechyński
Po krótkiej przerwie, obchodzimy jeziorko z lewej strony i udajemy się dalej. Po piętnastu minutach, spotkamy kolejne - górne Jeziorko Duszatyńskie, położone na wysokości 701 m n.p.m.
Warto przypomnieć, że kiedyś były tu trzy jeziorka, jednak z jednego z nich hrabia Potocki, który był właścicielem tutejszych lasów spuścił wodę w okresie międzywojennym. Jeziorka powstały natomiast w przeddzień rzymskokatolickiej Wielkanocy roku 1907, na skutek osunięcia się olbrzymich mas skalnych, stąd też nazwa utworzonego w 1957 r. rezerwatu "Zwiezło".
Przy jeziorku stoi tablica z opisem rezerwatu oraz odsłonięty 19 maja 2007 roku obelisk upamiętniający 100-lecie powstania jeziorek oraz 50-lecie utworzenia rezerwatu Zwiezło.
Więcej: 100-lecie Jeziorek Duszatyńskich - relacja z uroczystośći
foto: P. Szechyński
Szczyt Chryszczatej (997 m n.p.m.)
Opuszczając drugie jeziorko (uwaga na zakręt szlaku - sporo turystów gubi go w tym miejscu, klucząc potem niepotrzebnie po lesie) udajemy się w kierunku Chryszczatej. Podejście powinno zająć nie więcej niż 40 minut, jednak jest dość strome, droga pnie się cały czas pod górę, pośrodku bukowego lasu. Wyjście jest dość męczące, dlatego na szczycie warto sobie zrobić dłuższą przerwę, dla zregenerowania sił.
W zimie 1914 roku przebiegała tędy linia frontu austriacko-rosyjskiego. Z tego okresu pozostały ciągnące się grzebietami okopy, oraz całkowicie schowane, zarośnięte lasem cmentarze wojskowe. Jeden z cmentarzy znajduje się bezpośrednio przy czerwonym szlaku od strony rezerwatu Zwiezło a składa się na niego symboliczny krzyż z sentencją. Inny położony jest pod grzbietem Chryszczatej opadającym w kierunku Mikowego (na południe), jeżeli dysponujemy zapasem czasu, można go spróbować odnaleźć, najlepiej wczesną wiosną, lub późną jesienią - zanim wszystko zarośnie, lub zanim spadnie śnieg.
Na wierzchołku Chryszczatej znajduje się betonowy "obelisk" o wysokości 7,85 m. Niegdyś stała tu drewniana wieża widokowa, obelisk był jej podporą. Do roku 1999/2000 stał tu również drewniany krzyż ustawiony w rocznicę Chrztu Rusi. Został najpierw szybko "przerobiony" na krzyż łaciński a potem całkiem zniknął. Od 25 września 2007 stoi tu kolejny krzyż - na betonowej podstawie, ustawiony dla uczczenia pobytu na Chryszczatej papieża J.P.II. Są plany budowy wieży widokowej na Chryszczatej, a czy dojdą do skutku okaże się w najbliższych latach. Od lipca 2014 na szczycie jest również drewniany schron przeciwdeszczowy dla turystów.
Zejście i warianty dalszej wędrówki
Z Chryszczatej można zawrócić do Duszatyna lub Komańczy, ale można też - nadal czerwonym szlakiem - pójść w kierunku Cisnej (ok.5 h), lub zejść do bazy namiotowej Rabe (ok. 45 min.) szlakiem bazowym czy też do Bystrego starym szlakiem zielonym, który został zmieniony na oznaczoną kolorem zielonym ścieżkę przyrodniczą. Ową ścieżką można zejść do przełęczy między Kiczerą a Wierszkami a z niej drogą do Rabego. Po drodze od ścieżki zielonej będzie odchodzić ścieżka czerwona - schodzi ona do Jeziorka Bobrowego i dalej przez Huczwice do Rabego. Opis tej trasy: Z Jeziorka Bobrowego na Chryszczatą
Na Chryszczatej kończy również swój bieg szlak papieski z Zagórza. Oznakowany został barwami papieskimi i przedstawia żółty krzyż na niebieskim tle. Opis tej trasy wraz ze zdjęciami: szlak papieski na odcinku Huczwice - Chryszczata. Jak widać ścieżek i możliwości zejścia obecnie jest jak mrówków.
foto: P. Szechyński
Zejście szlakiem czerwonym do Przełęczy Żebrak, to ok. 1 h marszu. Na przełęczy znajduje się drewniana wiata turystyczna, jest stół, ławy i miejsce na ognisko. Z przełęczy szlak wchodzi na Jaworne i udaje się przez Wołosań do Cisnej. Z przełęczy między Jawornem a Wołosanią można również zejść na drugą stronę Wysokiego Działu - do Jabłonek. Prowadzi tam czarny szlak przez Kołonice. Opis trasy: Jaworne - Kołonice - Jabłonki, szlakiem czarnym. Turyści idący szlakiem czerwonym cały odcinek mogą na nocleg wykorzystać SBN Rabe. Szlak bazowy, który schodzi do niej z Chryszczatej ma połączenie z Jawornem, czyli z SBN Rabe nie trzeba wracać na czerwony np. na przełęcz Żebrak, tylko wychodzi się nim już na Jaworne. Baza Rabe została całkowicie zmodernizowana i wyremontowana w roku 2014.
Więcej zdjęć z Chryszczatej: Galeria zdjęć - Chryszczata
Podsumowanie czasów przejść
Komańcza - Duszatyn: ok. 2 h, w przeciwną stronę: 2 h,
Duszatyn - Chryszczata: ok. 2½ h, w przeciwną stronę: ok.2 h,
Chryszczata - Przełęcz Żebrak: ok. 1 h, w przeciwną stronę: 1¼ h,
Przełęcz Żebrak - Cisna: ok.4¼ h,
Chryszczta - Suliła: 2½ h,
Suliła - Chryszczata: ok. 3 h,
Chryszczata - Sanok: 11 h,
Baza namiotowa Rabe - Chryszczata: ok. 1¼ h.
Chryszczata - baza namiotowa Rabe: ok. ¾ h.
Chryszczata - Rabe (skrzyżowanie przy kruszarkach): ok. 1½ h.
Rabe - Chryszczata: ok. 2½ h
Chryszczata - Jeziorko Bobrowe: ok. ¾ h
Jeziorko Bobrowe - Chryszczata: ok. 1¼ h.
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński
foto: P. Szechyński


